kibek | e-blogi.pl
_blog kibek
Meble kuchenne w stylu francuskim 2018-12-03

Francuska elegancja od lat jest inspiracją do tworzenia domów i mieszkań o niebanalnym charakterze. Rustykalna prostota w połączeniu z ozdobnymi detalami wprowadza do każdego wnętrza przytulny klimat.

Meble w stylu francuskim cieszą się zainteresowaniem osób, które chcą stworzyć w swoim domu rodzinną atmosferę. Stylizowane stoły, krzesła oraz komody doskonale komponują się z dodatkami i meblami z różnych nurtów stylistycznych. Styl francuski umożliwia połączenie dwóch światów – nowoczesnego oraz klasycznego.


Na pierwszy rzut oka zestawienie różnych stylów może budzić wątpliwości, ale zapewniamy, że będą się uzupełniać i stworzą spójną całość. Dzięki tego typu sztuczce możemy niemal każdemu wnętrzu dodać odrobinę francuskiej elegancji. Biała komoda z kolekcji francuskich mebli niezwykle efektownie wygląda na tle nowoczesnej cegły, która wydobywa rustykalny charakter mebla.de


Barwy, z jakimi najlepiej komponują się stylizowane meble, to paleta szarości oraz delikatnych pasteli. Warto mieć na uwadze, że większość mebli w stylu francuskim jest dostępna w odcieniu bieli oraz ecru. Jasne kolory doskonale prezentują się z nieco ciemniejszą tonacją ścian stanowiących dla nich idealne tło. Podobnie z podłogą – biały stół Dorothee rozświetli swoją elegancką, szlachetną barwą kamienną lub szarą podłogę w jadalni.


Zwolennicy drewna znajdą w kolekcji francuskich mebli egzemplarze o naturalnym zabarwieniu, chociażby kawowy stolik Dorothee z subtelnie żłobionymi nogami i rattanową półką.


Na ścianach oraz w różnych częściach wnętrza powinny się znaleźć przede wszystkim bogate dekoracje. Kryształy, świece oraz wysokiej jakości tkaniny to coś, czego wymaga francuskie wnętrze. Dotyczy to zarówno pomieszczeń dziennych, jak i sypialni, wzbogaconej łóżkiem o zdobionym wezgłowiu, takim jak w modelu łóżka Alexandrine dostępnym w dwóch rozmiarach.


Kredyt dla pracujących za granicą 2018-11-30

 


Pracujesz za granicą a chcesz uzyskać kredyt w Polsce? Coraz więcej Polaków mieszka i pracuje poza krajem, zdarzają się jednak sytuacje, w których trzeba skorzystać z kredytu. Okazuje się, że mimo dobrych dochodów niektóre banki tylko w teorii oferują kredyty na dochód z zagranicy, przez co możesz stracić dużo czasu i nerwów zanim cokolwiek załatwisz.


Sprawdź więc gdzie uzyskasz kredyt na dochód z zagranicy, co będzie ci potrzebne i jak zaoszczędzić na tłumaczeniu dokumentów.


 


Polskie banki w większości mają w ofercie kredyty dla osób pracujących za granicą, problem jest jednak taki, że w praktyce tylko kila banków faktycznie chce udzielać takich kredytów a i tu trzeba mieć nieco szczęścia aby trafić na odpowiedniego doradcę, który nie pogubi się po drodze.


Gdzie uzyskasz kredyt z dochodem z zagranicy?


Banki w Polsce które są w tej chwili pierwszym wyborem kiedy pracujesz za granicą to:



  • Alior Bank

  • Bank BPH

  • Bank PKO BP

  • Deutsche Bank

  • mBank


Pozostałe albo nie akceptują dochodów z zagranicy, albo stawiają zbyt dużo warunków by brać je pod uwagę. Nie będę rozpisywał się o ofertach pod kątem cenowym bo są one takie same jak te dostępne dla klientów z Polski, nie ma tam nic co mogłoby cie zaskoczyć.


Czego będziesz potrzebował aby uzyskać kredyt?


Większość banków wymaga podobnego zestawu dokumentów, jeśli masz umowę lub kontrakt to przygotuj:



  • umowę/kontrakt – może być wymagane tłumaczenie

  • zaświadczenie o dochodzie na druku bankowym

  • wyciągi z konta z wpływami za 3 msc lub dłużej

  • jeśli jesteś za granicą dłużej to raport z miejscowego biura informacji kredytowej ( odpowiednik polskiego BIK)


Gdzie uzyskasz raport z biura informacji kredytowej za granicą?



  • Niemcy – www.schufa.de lub www.infoscore.com lub www.ceg-plus.de

  • Anglia –  www.callcredit.co.uk lub www.equifax.co.uk lub www.experian.com

  • Belgia – raport pobierzesz z tamtejszego Banku Narodowego – www.nbb.be

  • Holandia – www.bkr.nl lub www.experian.nl

  • Irlandia – www.icb.ie

  • Francja – www.experian.fr


Jak oszczędzić na tłumaczeniu dokumentów do banku?


Jeśli okaże się, że musisz przetłumaczyć dokumenty do banku to mam dla ciebie ważną radę – nie szukaj tłumacza w miejscu w którym pracujesz, mieszkasz. Ceny usług w Anglii, Niemczech czy gdziekolwiek indziej na zachodzie są dużo wyższe niż w Polsce, po co więc płacić np. kilkadziesiąt euro za 1 stronę skoro można to zrobić dużo dużo taniej.


Wystarczy skorzystać z tłumaczeń w Polsce, a jak to zrobić? Ja polecam ci skorzystać z serwisów na których wystawia się zlecenia – np. oferia.pl czy coś podobnego. Wystaw zlecenie a tłumacze sami będą pisać do ciebie z ofertą, zrobisz to taniej i szybciej.


Ile trwa załatwienie kredytu ?


Może to trwać 1-2 tygodnie, dużo zależy od tego w jakim czasie dostarczysz komplet dokumentów do banku, jednak jeśli Ci zależy to bądź cierpliwy.


Mam nadzieje, że informacje pomogły ci chociaż trochę, jeśli tak to kliknij lubię to lub udostępnij:)


 


https://artursarnecki.eu



Drzwi czy podłoga - co najpierw? 2017-06-16

Remontując mieszkanie należy pamiętać o kolejności, w jakiej prowadzimy prace remontowe. Jeśli planujemy tynkowanie, kładzenie gładzi gipsowych lub wylewki, montaż podłóg i drzwi wewnętrznych powinniśmy koniecznie zostawić na koniec. Po wykończeniu ścian, montujemy panele podłogowe, dopiero potem drzwi. Dzięki temu unikamy trudno usuwalnych zabrudzeń i niejednokrotnie trwałych uszkodzeń, czy wręcz zniszczeń produktów. Najlepsze nawet zabezpieczenie skrzydeł drzwiowych folią malarską i taśmą może nie uchronić nas od śladów farby emulsyjnej, która jest tak trudna do usunięcia.


Trzeba również pamiętać, iż zarówno podłogi, jak i drzwi wymagają odpowiedniej wilgotności, dlatego też nie należy prowadzić prac remontowych jednocześnie. Dla przykładu, drzwi wewnętrzne montujemy zawsze w temperaturach dodatnich powyżej 10 stopni Celsjusza i przy wilgotności nie przekraczającej 70 proc. Zbyt duża wilgotność pojawia się na przykład w trakcie tynkowania, co może z kolei powodować odkształcanie paneli.
Kierując się powyższymi zasadami, eksperci firmy RuckZuck, jednej z największych w Europie sieci sprzedaży podłóg i drzwi, przygotowali wskazówki dla przygotowujących się do remontu.


Siedem kroków do nowej podłogi:


1. Pierwszy krok to decyzja o tym, jaki efekt wizualny chcemy osiągnąć. Możemy bowiem uzyskać podłogę przypominającą heblowane, surowe deski, matową, mieniącą się w zależności od kąta padania światła lub naturalną z wyraźnie widocznymi słojami drewna.

2. Następnie precyzyjnie mierzymy pomieszczenie, w którym planujemy położyć panele. Musimy pamiętać, że do oszacowanego metrażu należy doliczyć ok. 10 procent paneli więcej, gdyż nawet najbardziej dokładny pomiar wnętrza nie gwarantuje wykorzystania każdej z desek w 100 procentach. Dzięki tzw. zapasowi nie braknie nam materiału na żadną wnękę czy odbiegający od typowego kształt podłogi.

3. W zależności od pomieszczenia, w którym zamierzamy ułożyć panele, należy dopasować do niego klasę użyteczności i ścieralności desek. Aby nie martwić się o odporność paneli, warto nabyć panele w klasie ścieralności od AC3 wzwyż.

4. Warto również zwrócić uwagę na grubość wybieranych paneli. Grubość desek waha się od 6 mm do 12 mm. Im grubsze, tym bardziej stabilne i odporne na wszelkiego rodzaju odkształcenia. Najczęściej spotykana grubość paneli wynosi osiem milimetrów.

5. Jeśli marzymy o podłodze przypominającej drewnianą, należy wybrać deski, których brzegi zostały specjalnie wyprofilowane tzw. V-fugą. Dzięki temu sprawiają wrażenie bardziej naturalnych. Większość paneli z V-fugą dodatkowo różni się od pozostałych desek rozmiarem, a niektóre mają postać płytek.

6. Wybierając panele, należy również pamiętać o tym, czy będziemy je montowali na ogrzewaniu podłogowym. Wszystkie panele można bowiem układać na ogrzewaniu podłogowym – wodnym. W przypadku montażu na ogrzewaniu elektrycznym wybór paneli jest mocno ograniczony, ponieważ tylko nieliczni producenci dopuszczają taką możliwość. Najlepiej sprawdzić to jeszcze przed zakupem, w karcie gwarancyjnej.


7. Kupując panele podłogowe, nie można zapomnieć także o akcesoriach, które będą niezbędne przy ich montażu. Konieczny jest zakup folii i podkładu pod panele, np. gąbki lub płyty izolacyjnej, a także listew przypodłogowych, które pozwolą na eleganckie wykończenie podłogi, a przy tym umożliwią funkcjonalne rozprowadzenie gniazdek i kabli. 


A co z drzwiami? Jak szybko i bez problemów wymienić skrzydła drzwiowe?


1. W pierwszej kolejności dokładnie mierzymy miejsce, w którym drzwi mają zostać osadzone. Możemy wymienić zarówno ościeżnicę wraz ze skrzydłem drzwiowym, jak i dopasować drzwi do futryny wcześniej już zamontowanej. Skrzydła drzwiowe możemy wybierać spośród typowych szerokości (60’, 70’, 80’, 90’) lub też zamówić te o wymiarach niestandardowych.


2. Jeśli wymieniamy drzwi wraz z ościeżnicą, dokładnie wymierzmy również grubość muru. Do wyboru są bowiem ościeżnice stałe o szerokości 90 mm (Standard 2 pack) oraz ościeżnice regulowane o minimalnym zakresie regulacji 75 mm, a maksymalnym aż 640 mm (zakres ten zmienia się co 20 mm). Zaletą ościeżnicy stałej jest możliwość jej montażu tam, gdzie nie ma możliwości montowania listew wykończeniowych czy opasek (przy prostopadłym łączeniu ścian). Ościeżnice regulowane gwarantują z kolei prosty montaż w każdych warunkach, a dzięki nowoczesnej konstrukcji i estetycznemu wykonaniu stanowią również nowoczesny element wystroju.


3. Ostatni krok to wybór odpowiadającego nam modelu, jak i dekoru skrzydła drzwiowego. Należy pamiętać, że skrzydła drzwiowe to nie wszystko, w zależności od potrzeby i rodzaju pomieszczenia powinniśmy dobrać odpowiednie klamki, tuleje wentylacyjne czy nakładki ozdobne na zawiasy. Aby uchronić ścianę przed zniszczeniem spowodowanym częstym otwieraniem drzwi, pamiętajmy także o odbojnikach.


Jak system alarmowy może chronić nasz dom? 2017-03-21

Czy poszukując sposobu zabezpieczenia domu, mieszkania zastanawialiście się jak system alarmowy może chronić nasz dorobek?


Warto się nad tym zastanowić zanim zdecydujmy się wybrać konkretne rozwiązanie.
Nie jest prawdą, że alarmy działają jedynie odstraszająco na potencjalnych złodziei, choć jest to z jedno z ich zadań.
Co prawda potencjalny złodziej z pewnością wybierze obiekt gdzie nie jest zainstalowany system alarmowy, jednak zdarzają się też próby włamania do obiektów zabezpieczonych.
Złodziej będzie się starał znaleźć slaby punkt naszego systemu.
Może no spróbować zneutralizować syrenę alarmową.


Dlatego sygnalizator akustyczno-optyczny powinien się znajdować w miejscu gdzie Ne będzie on dla niego dostępny.
Zdarzały się przypadki prób zerwania sygnalizatora, lub zneutralizowania jego działania innymi środkami o których może nie będę celowo w tym miejscu wspominał.
Większość nowoczesnych sygnalizatorów jak i innych elementów jakie wchodzą w skład systemu alarmowego posiada tak zwane styki antysabotażowe.


Stan tego styku jest, a przynajmniej powinien być sprawdzany nieustannie, nawet jeśli nasz alarm nie jest w stanie czuwania.


Systemy alarmowe w tym celu posiadają funkcję kontroli 24 godzinną i Taja funkcja powinna być ustawiona dla wszystkich styków antysabotażowych.
Mogą one być zabezpieczone indywidualnie lub połączone w szereg.
Instalując system alarmowy nie próbujmy powielać gotowych ustawień centrali, lupowa takich samych rozwiązań bo nie koniecznie spełni on nasze oczekiwania.


Warto jest poświęcić trochę więcej czasu aby wybrać odpowiednie składnik systemu.
Jeśli nie posiadamy wiedzy na ten temat lepiej jest skorzystać z pomocy wykwalifikowanego instalatora.
Doradzi nam on jak możemy chronić nasz dom lub firmę, przedstawi główne zadania systemu alarmowego i pomoże optymalnie rozmieścić wszystkie elementy systemu.


Alarmy domowe to nie tylko straszak na złodzieja, odpowiednio zaprojektowane mogą one nawet nie dopuścić do wybicia szyby, sforsowania drzwi.
Przyda się w takim przypadku ochrona obwodowa.


Istnieje wiele rodzajów zabezpieczenia obwodowego, a ich zastosowanie jest znacznie trudniejsze niż skorzystanie z rozwiązań chroniących jedynie wnętrze domu.
Instalacje SSWiN mogą też chronić nasze życie i zdrowie dzięki możliwości wykorzystania detektorów dymu, ognia, gazu.
Wejścia na które porodzone są takie czujniki też powinny być ustawione jako całodobowe.


Ja osobiście polecam alarmy domowe z powiadomieniem, posiadając taki system nie tylko zawsze jesteśmy informowani o pracy alarmy, pojawiających się nieprawidłowościach, ale mamy możliwość zdalnego sterowania systemem alarmowym.


Podróż do Danii, o czym pamiętać, co warto wiedzieć? 2017-03-01

O praktycznym wpisie na temat przyjazdu do Danii, myślałam już jakiś czas, miałam go na liście ‘do zrobienia’, ale jakoś nigdy nie było na tyle czasu, żeby nad nim porządnie usiąść i zapoznać się z całym tematem. Mieszkam w Danii prawie pięć lat a tak naprawdę nie wiem, co trzeba załatwić, tzn. wiem, co nie, co, ale też nie wszystko, u mnie z załatwianiem pobytu i wszelkich pozwoleń było łatwiej, bo pomagała mi w tym uczelnia, ale jeśli ktoś chce przyjechać na własną rękę, jest już inaczej. Do lepszego zapoznania się z tematem i napisania wpisu bardziej nakłoniła mnie jedna z czytelniczek, choć już dawno z nią rozmawiałam na ten temat to mam nadzieję, że wybaczy mi tak długi okres oczekiwania na odpowiedź w formie wpisu. Wiecie jak to jest, są obowiązki domowe, praca, brak czasu, nie chciałam tego wpisu robić na odczepnego, żeby nikogo nie wprowadzić w błąd, podczas wyszukiwania informacji, napatoczyło się wiele niejasnych rzeczy i musiałam trochę poszperać, podzwonić, żeby je wyjaśnić, zrozumieć. I w końcu udało się zebrać wszystkie potrzebne informacje, aby ten wpis powstał. Mam nadzieję, że komuś, kto chce wyjechać zagranicę jak i do Danii, choć trochę pomogę i zobaczy, że wyjazd zagranicę to nie takie hop siup, trochę spraw do załatwiania jest i trzeba się liczyć z tym, że nie wszystko można załatwić jednego dnia.


Obywatel Unii Europejskiej ma prawo wjechać do Danii i przebywać w niej, bez zaświadczeń pobytu, przed okres do 3 miesięcy. Osoby, które poszukują pracy w kraju, mogą przebywać do 6 miesięcy. Oby dwa okresy liczą się od daty wjazdu do kraju. Osoba, która przewiduje, że jej pobyt w Danii będzie trwał dłużej niż trzy miesiące, powinna przed upływem tego czasu ubiegać się o zaświadczenie o zarejestrowaniu pobytu tzw. EU-ophold, zaświadczenie to jest dokumentem, który wskazuje, że dana osoba ma prawo przebywać w Danii legalnie, jako obywatel państwa UE. Kto może uzyskać zaświadczenie? Zaświadczenie może uzyskać osoba, która spełnia jeden z poniższych warunków: - pracobiorcy, - samodzielni przedsiębiorcy – osoby, które rozpoczęły lub zamierzają rozpocząć działalność gospodarczą w Danii, - studenci, - wystarczające środki – jest to kwota 60.000 dkk, -zaprzestała pracy lub samodzielnej działalności – osoba osiągnęła wiek emerytalny z tym, że pracowała/prowadziła działalność przez wcześniejsze 12 miesięcy bez przerw i miała stałe zamieszkanie w Danii przez ostatnie 3 lata; zaprzestała z powodu trwałej niezdolności do pracy i miała stałe zamieszkanie w Danii przez ostatnie dwa lata albo zaprzestała pracy/działalności po trzech latach stałego pobytu i pracuje/prowadzi działalność na terenie innego państwa UE, mieszkając w Danii bądź wracając do Danii, co najmniej jeden raz w tygodniu, (czyli np. pracuje w Niemczech a mieszka w Danii), - członek rodziny
Do wypełnionego formularza o zarejestrowaniu pobytu należy dołączyć, paszport lub dowód i 1 zdjęcie paszportowe, oraz przedłożyć dokumentacje podstaw pobytu, czyli np.: - oświadczenie pracodawcy lub umowę o pracę, - jeżeli jesteś osobą która zamierza otworzyć własną działalność gospodarczą to: budżet na pierwszy rok opracowany przez rewidenta rejestrowanego, dokumentacje rejestracji w Glównym Urzędzie ds. Przedsiębiorstw i Spółek oraz umowę najmu, - studenci – dokumentacje studiów, zaświadczenie o studiowaniu, - wystarczające środki – wyciąg z konta, - członek rodziny – dokumentacja pokrewieństwa/związku rodzinnego, tj. akt ślubu, świadectwa chrztu, akt urodzenia.
Wniosek można złożyć w Urzędzie Administracji Centralnej (Statsforvaltningen), pamiętając o tym, żeby złożyć go do lokalnego urzędu w regionie zamieszkania/planowanego zamieszkania w Danii, czyli osoby ubiegające się o pobyt zamierzające mieszkać w rejonie Kopenhaskim, muszą złożyć wniosek do urzędu w Kopenhadze, przesłać drogą pocztową/elektroniczną (tylko przed przyjazdem do Danii), lub w duńskiej placówce dyplomatycznej zagranicą. Okres rozpatrzenia wniosku to od około 1 -2 tygodni, choć czasami trwa to do 3 tygodni z powodu dużej ilości napływających wniosków związanych z rozpoczęciem roku akademickiego, dotyczy to miesięcy styczeń-luty, sierpień-wrzesień. Rozpatrzenie wniosku o łączenie rodzin może zająć dłużej niż 3 tygodnie. Osoba, która spełnia warunki do uzyskania zaświadczenia otrzymuje powiadomienie na piśmie. Osoba, która nie spełnia warunków odmowę otrzyma także na piśmie wraz z pouczeniem i terminem wyjazdu oraz w jaki sposób może się odwołać od decyzji. W razie odmownej decyzji o zarejestrowaniu pobytu można złożyć zażalenie do Urzędu ds. Cudzoziemców, rozpatrzenie zażalenia trwa do 7 dni, w czasie, którym osoba składająca ma prawo zostać w Danii do rozstrzygnięcia zażalenia. 
Numer CPR
Po otrzymaniu zaświadczenia, osoba, która go otrzymała ma obowiązek zarejestrować się w Civil Registration System (CPR), musi to nastąpić najpóźniej pięć dni po otrzymaniu zaświadczenia o zarejestrowaniu pobytu. Osoba ta musi udać się do kommuny, urzędu, w którym zamieszkuje (tj. osoby mieszkające w obrębie centrum Kopenhagi udają się do Kommuny Kopenhaskiej, osoby mieszkające w Gentofte, Charlottenlund udają się do Kommuny w Gentofte itd.) musi mieć ze sobą zaświadczenie o zarejestrowaniu pobytu, dokument ze zdjęciem i kontrakt z mieszkania, które wynajmuje. Osoba, która aplikuje o wydanie nr CPR, wybiera także swojego lekarza i na podstawie nr CPR otrzymuje ubezpieczenie zdrowotne i prawo do korzystania z usług służby medycznej na tych samych prawach, co obywatel Danii. Po wystawieniu przez Urząd numeru CPR, osoba otrzymuje tzw. żółtą kartę ze swoim indywidualnym numerem CPR oraz danymi kontaktowymi do lekarza.


Aby móc pracować w Danii, aby pracodawca mógł widzieć dane o Tobie i wysłać Ci wypłatę musisz zarejestrować swoją TAX kartę. Można o nią aplikować na postawie tego formularza. Wypełnioną aplikacje wraz z kopią paszportu/dowodu osobistego i (jeśli trzeba) kopią aktu ślubu należy złożyć do biura Urzędu Podatkowego SKAT, gdzie zostanie wystawiona elektroniczna TAX karta.  
System wymaga aby załatwiać według kolejności, najpierw pobyt, potem CPR a na końcu TAX kartę, ale aby dostać pobyt trzeba mieć pracę, aby dostać pracę trzeba mieć nr CPR, a żeby mieć CPR trzeba mieć pobyt i koło się zamyka. Domyślam się, że osoba wyjeżdżająca za granicę nie ma ze sobą 60.000 dkk (wystarczające środki na utrzymanie się przez jakiś czas), no, bo skąd? Ja przyjeżdżając miałam ze sobą o wiele, wiele mniej. Wyjeżdża na zarobek, zacząć nowe życie, jakieś środki musi mieć, ale domyślam się, że kwota 34.000 zł jest dość wygórowana. Głowiłam się nad tym, jak tu ominąć ten proces, żeby uzyskać papiery. Podzwoniłam, popytałam i okazało się, że cały ten proces można zacząć od 'tyłka strony'.  Jak to zrobić? Przyjeżdżacie do Daniii w celu szukania pracy, rejestrujecie się na stronach z ofertami pracy, chodzicie pytacie i w końcu się udaje, ktoś chce Was zatrudnić, mimo, że nie macie jeszcze załatwionych papierów dostajecie okres próbny bądź od ręki umowę na stałe, nawet lepiej. Pracodawca wystawia poświadczenie, bądź wstępną umowę pracy, z którą udajecie się do najbliższego lokalu SKAT i wnioskujecie o wydanie TAX karty, jak to zrobić, wiecie z opisu powyżej. Przy aplikacji o TAX kartę automatycznie zostaje Wam nadany nr CPR, więc mamy dwa podpunkty z głowy. I zostaje tylko aplikowanie o pobyt, który zostanie rozpatrzony pozytywnie, ponieważ spełniacie warunki, aby go otrzymać. Czy to nie jest proste?! Wszystko odbywa się szybciej a pracodawca nic nie musi robić w waszej sprawie. Dostaje udostępnione drogą internetową Twoje informacje wraz z nr CPR, więc możecie śmiało załatwiać pobyt.  Aby nie namieszać Wam w głowie, przedstawię Wam wszystko krok po kroku.


Przed przyjazdem do Danii sprawdź ważność paszportu/dowodu osobistego, jeśli wyjeżdżasz sam/sama ale zamierzasz potem ściągnąć rodzinę przygotuj także akt ślubu i akty urodzenia dzieci, zrób 4 zdjęcia paszportowe (swoje jak i męża/żony, dzieci) i przygotuj swoje CV w wersji po angielsku, pamiętaj, najważniejsze informacje umieść na początku czyli np. dane kontaktowe, krótki opis Twojej osoby, doświadczenie zawodowe, kursy/szkoły, praca w wolontariacie. Zamieść ogłoszenie na grupach polonii duńskiej na Facebooku i stronach polonii duńskiej (linki do różnych stron podam później), że szukasz pokoju/mieszkania z możliwością meldunku, będzie on potrzebny do umowy o pracę/przyznania cpr/pobytu. No i najważniejsze miej ze sobą środki na przeżycie 3 miesięcy, koszty wynajmu pokoju wahają się od 2.500 dkk do 4.00dkk, a mieszkania od 5.000 wzwyż, zależnie od dzielnicy/bliskości do centrum, więc warto na początek spróbować utrzymać się jak najtańszym kosztem.


Przyjazd do Danii szukaj pracy, składaj CV drogą mailową, chodź, pytaj o możliwość pracy. Nie wiem czy powinnam o tym pisać, ale jak wszędzie za granicą jest możliwość znalezienia pracy ‘na czarno’ może to być jedna z opcji utrzymania się zanim znajdzie się już pracę stałą, legalną. Ogłoszenia o tego typu pracy znajdziecie na facebookowych grupach jak i na stronach polonii w Danii. Jak już uda Wam się znaleźć legalnego pracodawcę możecie załatwiać papiery w kolejności – Tax karta + CPR – meldunek – pobyt. Możliwość meldunku jest bardzo ważna, bo potwierdza Twoje zamieszkanie w Danii. Masz adres, który możesz podać przyszłemu pracodawcy i przy aplikowaniu o TAX kartę + CPR, po otrzymaniu TAX karty wraz z nr CPR musicie iść zameldować się na tym adresie w kommunie, co poraz kolejny potwierdza wasze zamieszkanie w kraju i myślę, że bez problemu, zostanie Wam przydzielony pobyt. Jak aplikować o TAX kartę + CPR i pobyt pisałam wyżej.
Jeśli zastanawiacie się nad wyjazdem do Danii powinniście też wiedzieć jak wygląda system pracy. Tygodniowo każdy pracujący w pełnej liczbie godzin, wypracowuje ich 37,  pracując od poniedziałku do piątku w godzinach między 6 rano a 18. Pracując legalnie w Danii, musicie odprowadzać podatki, jak już wiecie podatki są bardzo wysokie, procent naliczany jest w zależności od wynagrodzenia, wysokość podatku tego 'standardowego' to 36%, taki podatek płaci większość pracujących w Danii. 


Francuski wystrój wnętrz 2017-01-10

Jak już wspominałam, nie dawno się przeprowadziliśmy. W ciągu dwóch tygodni udało nam się doprowadzić mieszkanie do całkiem przyzwoitych warunków egzystencjalnych. Wszystko ma swoje miejsce i działa jak trzeba, a nasze rzeczy nie walają się już po całej powierzchni powodując zagrożenie zdrowia lub życia. Dobrze się tu czujemy. Jesteśmy U SIEBIE (Jak miło móc to powiedzieć!). Możliwe, że dokupimy jeszcze jakiś dywan czy dodatkowy żyrandol. Czekamy też na upragniony narożnik do salonu, aby przenieść kanapę i właściwie urządzić pokój gościnny. Niewykluczone też, że po zimie zdecydujemy się na odmalowanie kilku pomieszczeń, urządzonych przez poprzednich lokatorów dość szkaradnie. Poza tym, wszystko co najważniejsze, jest już zrobione.


Podczas swojej ostatniej rozmowy telefonicznej z mamą odkryłam, że mogę powtarzać tysiąc razy to samo, a ona (jak to mama) i tak wie swoje lepiej. Wyraźnie nie możemy się porozumieć w kwestii urządzania mieszkania. Mojego mieszkania. Ciągle powtarzam, że za granicą pewne rzeczy są zupełnie inne i nie da się tego przeskoczyć. Na przykład, francuskie meble i wnętrza mają swój charakterystyczny styl i Francuzom to się podoba (nawet jeśli z naszego punktu widzenia coś wygląda nieatrakcyjnie lub niepraktycznie). Ostatnio specjalnie porozmawiałam z kilkoma osobami, poczytałam o urządzaniu wnętrz i wybrałam się na rajd po kilku sklepach meblowych. Poniżej przedstawiam kilka wniosków z mojej małej wycieczki i zdjęcia przykładowych aranżacji meblowych i wystaw sklepowych:


Mieszkanie urządzone na styl francuski wyróżnia kilka cech. Po pierwsze, wnętrza powinny być jasne. Meble białe lub pastelowe, lekkie i niewysokie, niekiedy stylizowane na minione epoki. Jednak moda stopniowo zmienia się pod wpływem różnych czynników, dlatego obecnie coraz częściej spotyka się czarne meble i ciemne wnętrza. Nie jestem wielbicielką żadnego z powyższych rozwiązań i osobiście brakuje mi jasnych przestrzeni i mebli we wszystkich odcieniach brązu, jakie sobie można wymarzyć.


Niezmiennie utrzymuje się natomiast podział pomieszczeń, którym z góry przypisuje się określone funkcje. Salon (séjour) to pokój dzienny w którym najczęściej przebywają domownicy i goście. Pełni rolę centrum życia domowego, dlatego często spotyka się w nim stół, wygodną kanapę i telewizor. Pokój dzienny bywa połączony z kuchnią (cuisine américaine), czego kompletnie nie potrafię zrozumieć. W końcu zapach potraw unoszący się w całym pomieszczeniu bywa drażniący i wnika w meble, a zaproszeni goście podziwiają stertę brudnych naczyń w zlewie. Według mnie jest to niepraktyczne, nieprzyjemne i ... niewątpliwie popularne rozwiązane. Testowałam i nie polecam. Na szczęście w nowym mieszkaniu mam całkowicie oddzielną kuchnię.


Pokoje (chambre) traktuje się natomiast wyłącznie jako sypialnie, do których wystarczy wstawić łóżko i dużą szafę. Jestem w stanie zaakceptować to rozwiązanie, jednak z pewnością chciałabym umieścić tam coś jeszcze i stworzyć nieco bardziej osobistą przestrzeń. Co ciekawe, przy określaniu liczby posiadanych pokojów, Francuzi nie liczą salonu, a wyłącznie sypialnie. Zatem jednopokojowe mieszkanie we Francji (1 chambre) to obowiązkowy salon z kuchnią i jedna sypialnia. W polskim rozumieniu byłoby to już mieszkanie dwupokojowe.


Miejscowe domy i mieszkania wyróżniają rozmaite okiennice (volets). Drewniane lub metalowe, bywają zamykane na wewnętrzne zawiasy, ręcznie za pomocą korbki lub automatycznie. Latem chronią przed nadmiernym słońcem, a zimą zatrzymują w domu ciepło. Pełnią też ważną funkcję ochronną, jako ciężkie do sforsowania zabezpieczenie. Ogólnie jest bardzo to przydatny wynalazek, ale nie sprawdza się tak samo dobrze w każdej sytuacji. Moja teściowa posiada okiennice drewniane i żeby je zamknąć lub otworzyć, za każdym razem musi też otwierać okno (co bywa uciążliwe zimową porą). Ja mam natomiast okiennice na korbkę i wielkie okna, więc żeby wpuścić do domu trochę światła, muszę się nieźle nakręcić. Uważam jednak, że zastosowane u mnie rozwiązanie jest lepsze.


Meblowanie wynajmowanego mieszkania jest na Zachodzie zupełnie normalne. Nieumeblowane lokale wynajmuje się na długi okres, a właściciel zapewnia minimum rzeczy niezbędnych do egzystencji: szafkę kuchenną z umywalką, wannę i niewiele więcej. Istnieją oczywiście mieszkania umeblowane, ale są zwykle droższe i przeznaczone na wynajem krótkoterminowy.


Koszt życia w Finlandii 2017-01-07

 


Jak zapewne każdy się domyślacie, Finlandia do najtańszych krajów nie należy. Aczkolwiek, moim zdaniem, stosunek kosztów życia do zarobków jest o wiele korzystniejszy niż w Polsce. Można by retorycznie zapytać, na jakiej podstawie tak uważam? Czy mam jakieś miarodajne dowody, czy jest to może jedynie moje subiektywne odczucie? W związku z tym, że tego typu wątpliwości są jak najbardziej uzasadnione, uspokajam: przedstawione poniżej argumenty są miarodajne, poparte obliczeniami (które każdy chętny może również wykonać samodzielnie) i poszukiwaniami, jakie przeprowadziłam wcześniej na kilku portalach oraz w sklepach.


Gwoli ścisłości, do obliczeń użyłam kursu z dnia 19 marca: EUR/PLN = 0,23761 (1 EUR = 4,2085 PLN). Badania rynku zostały przeprowadzone w dniach 18 – 19 marca 2014.


W Finlandii średnia płaca netto w 2013 r. wyniosła ok. 2096€, w Polsce – 601€ i na tym będę opierać swój wywód. Dzięki radzie mojego przyjaciela Michała wiem, że nie jest to najlepszy wybór, a dokładniej powinnam korzystać z mediany płac. Niestety, nie znalazłam tej informacji w internecie. W związku z tym, jeżeli ktokolwiek posiadałby takie zestawienie, będę wdzięczna za podesłanie mi go – wtedy w stosowny sposób wzbogacę niniejszy wpis o te dane.


Ceny wynajmu mieszkań w Finlandii


Najtańszy pokój do wynajęcia, jaki znalazłam w Finlandii kosztował miesięcznie 200€, w Polsce 72€. Niestety, Polska wypada gorzej od Finlandii: w Polsce za średnią pensję wynająć można 8,35 pokoju, a w Finlandii 10,48. Gdy przychodzi do mieszkań, ceny mają się podobnie. Najtańsze mieszkanie w tym samym co nasze standardzie (lecz bez sauny 😉 ) w Polsce miesięcznie generuje koszty w wysokości ok. 237€. W Finlandii jest to koszt miesięczny rzędu 580€. Po raz kolejny Finlandia tryumfuje: 3,6 do 2,5.


Rachunki bieżące


Do kosztów wynajmu dochodzą rachunki. Mieszkając w mieszkaniu ze znajomymi za rachunki płaciliśmy średnio 24€ od osoby miesięcznie. W Finlandii rachunki kosztują mnie 37€ na miesiąc. Nawet bez użycia kalkulatora można stwierdzić, gdzie jest taniej 😉


Mam telefon na kartę i co prawda płacę za doładowanie 20€ (raz na trzy miesiące), ale minuta rozmowy kosztuje mnie 28gr (0,066€). Najtańsza oferta na kartę w Polsce oferuje minutę rozmowy w cenie 13gr.


Tak się złożyło, że w tym tygodniu kupowaliśmy męskie buty trekkingowe – spowodowane to było głównie promocjami. Kupiliśmy buty firmy Merrell za 69,90€ (przecena ze 139,00€). Najtańsze buty tej firmy, jakie znalazłam w sklepie Intersport Polska kosztowały 47,50€ (również po przecenie, z 71,00€), ale nie miały ani Vibramu, ani Goretexu, w przeciwieństwie do tych zakupionych przez nas. T-shirty na przecenach kosztują w Finlandii ok. 5,00€, w Polsce podczas promocji można dostać T-shirt w cenie 2,00€. Spodnie Lewis w Fińskim sklepie schodzą za 89,90€. W Polsce podczas wyprzedaży zaproponowano mi spodnie tej samej firmy za 52,50€. Gołym okiem widać, dla kogo jest taniej.


Postanowiłam także sporządzić tabelę z cenami kilku podstawowych produktów spożywczych. Cena w tabeli to cena za kilogram bądź litr produktu. Nie są to ceny stałe, gdyż łatwo tu o promocję, lecz bardzo ułatwiają „orientację w terenie”. Z doświadczenia dodam od siebie, że przy prowadzeniu oszczędnego trybu życia wydajemy tygodniowo na osobę 20€. To więcej, niż wydawaliśmy w Polsce, ale stać nas na więcej.


rodukt











































































































































































































































































































































































Sklep
K-Market Prisma Lidl
Ziemniak 0,90€ 0,60€ 0,63€
Batat 2,45€ 4,70€ 2,50€
Marchew 1,40€ 1,30€ 1,25€
Kapusta 1,30€ 1,30€ 1,30€
Pomidor 2,45€ 2,65€ 2,50€
Czerwona papryka 3,95€ 4,09€ 2,98€
Brokuł 6,00€ 4,30€ 2,00€
Seler naciowy 8,00€ 3,90€ 3,60€
Cebula 3,30€ 1,80€ 1,30€
Czosnek 5,45€ 5,90€ 7,50€
Pomarańcze 2,25€ 1,75€ 1,35€
Cytryna 2,10€ 2,10€ 2,10€
Limonka 2,95€ 2,50€ 2,50€
Banan 1,90€ 1,85€ 1,25€
Winogrono ciemne 1,95€ 2,00€ 6,00€
Jabłko 2,00€ 1,35€ 2,00€
Owsianka 1,50€ 1,23€ 1,09€
Kasza 1,19€ 1,57€
Ryż 1,20€ 1,20€ 1,35€
Makaron pszenny 1,30€ 0,60€ 1,00€
Chleb żytni 2,82€ 2,51€ 2,47€
Mleko 1,30€ 1,90€ 1,00€
Masło solone 5,80€ 5,18€ 5,60€
Jajka 2,60€ 2,74€ 2,50€
Ser żółty 6,00€ 5,11€ 4,99€
Ser biały 6,45€ 5,98€ 3,95€
Łosoś surowy 12,90€ 13,90€
Tuńczyk w puszce 9,93€ 6,36€ 9,93€
Makrela w puszce 12,30€ 7,97€
Kurczak cały 6,20€
Kurczak udka 4,45€ 3,50€ 2,00€
Kurczak skrzydełka 4,75€ 4,60€
Biodrówka wieprzowa 6,00€ 6,40€
Bekon 8,90€ 7,32€ 7,07€
Pomidor w puszce 2,04€ 1,38€ 1,33€
Czerowna fasola w puszce 3,19€ 2,80€ 3,10€
Kukurydza w puszce 3,12€ 3,54€ 2,77€
Groszek w puszce 2,82€ 2,68€
Majonez 7,95€ 5,70€ 3,58€
Kechup 2,35€ 1,09€ 1,05€
Mąka pszenna 0,80€ 0,50€ 0,52€
Mąka pełnoziarnista żytnia 0,72€ 0,90€
Cukier 1,10€ 1,09€ 1,05€
Proszek do pieczenia 7,00€ 5,11€ 6,90€
Kakao 10,80€ 9,96€ 9,96€
Ocet 1,27€ 1,17€ 1,00€
Olej 2,54€ 2,00€ 1,95€
Sól 0,59€ 0,65€ 0,61€
Pieprz 27,63€ 19,90€ 19,80€
Majeranek 116,00€ 12,00€
Tymianek 23,21€ 29,67€ 72,67€
Ziele angielskie 78,33€ 23,45€ 32,50€
Liść laurowy 78,33€ 87,50€
Curry 11,58€ 13,75€ 22,00€
Suszony groch 1,58€
Nasiona słonecznika 7,50€ 4,10€
Pestki dyni 9,30€
Herbata Lipton YLT 19,25€ 20,05€ 14,73€

 


Transport publiczny


Zanim zaczęłam zajmować się tym zestawieniem uważałam, że ceny transportu publicznego w Finlandii są skandaliczne. Okazuje się jednak, że nawet tutaj Polska wypada gorzej, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Za przejazd 11km pociągiem z Espoo do Helsinek płacę 3,50€, ale na tym samym bilecie mogę pojechać dalej na terenie Espoo, Helsinek i Vaanty przez godzinę. Na przejazd trasy o tej samej długości w Polsce wydam 1,04€ i dalej już jechać nie mogę. Polska: 577,88, Finlandia: 598,86.


Fińska służba zdrowia


Niestety, wisienki na szczycie tego tortu nie położę, ponieważ do kosztów należy także wliczyć te związane ze zdrowiem. Dokładniej zgłębię ten temat w przyszłości, gdyż nie mam jeszcze zbyt dużej wiedzy na temat fińskiej służby zdrowia. Wypada jednak dodać, że publiczna służba zdrowia jest w Finlandii częściowo płatna – płaci się za wizyty, badania, pobyty w szpitalu, zabiegi. Podstawowa opieka zdrowotna ma płaskie stawki (wizyty, podstawowe badania), pozostałe uzależnione są od przychodów pacjenta. Co w Polsce niespotykane, jeżeli pacjent uda się do lekarza prywatnego, może ubiegać się o zwrot 30% kosztów wizyty i badań, jeśli ma je w swoim publicznym pakiecie zdrowotnym. W tym wypadku, ja płacę 100% za wizyty u ortodonty i nie przysługuje mi zwrot – publiczna ortodoncja jest dostępna jedynie dla dzieci. W Polsce za średnią krajową miałabym o 7 podstawowych wizyt u ortodonty więcej niż w Finlandii.


Sektor usług nie został przeze mnie sprawdzony osobiście. Przede wszystkim dlatego, że nie miałam takiej potrzeby oraz wydatek rzędu 120€ za strzyżenie z modelowaniem mnie nie zachęca. W Polsce za tę usługę płaciłam 15€. Tutaj Polska zdecydowanie bije na głowę Finlandię: 40 strzyżeń do 17,5.


Przyjemności


Kiedy mieszkaliśmy w Polsce na syty posiłek w dobrej restauracji wydawaliśmy ok. 36€, w Finlandii: 110€. Ceny są bez napiwków, a z napitkami. Polska kontra Finlandia? 16,7:19,05. Kino (bilet normalny, 2D, od poniedziałku do piątku, po 17:00): 5,47€ vs. 10,30€ (bez komentarza).


Wnioski


Bardzo przykro mi to pisać, ale właśnie zdałam sobie sprawę, jak trudnym do życia krajem jest moja ojczyzna. Zazwyczaj narzekałam wraz z innymi młodymi ludźmi na standard życia, ale nie podejmowałam się takich badań, jak tym razem. Teraz sama widzę, czarno na białym, że miałam powody do narzekania. Jest mi naprawdę smutno, że Polska jest ojczyzną dla tylu wspaniałych ludzi, z których wielu musi szukać pracy za granicą i tam przenosić się z rodzinami, aby żyć na poziomie, którego w Polsce nie zaznają…


Jeżeli chcecie wiedzieć więcej, mielibyście ochotę zobaczyć jakieś dodatkowe dane w tym zestawieniu, to piszcie w komentarzach – poszukam dla Was cen i dodam tutaj. Pragnę nadmienić, że to początek praktycznych wpisów o Finlandii, planuję ich więcej, także zachęcam zainteresowanych do śledzenia mojego bloga :)


Sezonowa praca w Szwecji 2017-01-07

Praca sezonowa w Szwecji


Wakacje to doskonały okres do tego, aby wzmocnić domowy budżet. Praca sezonowa za granicą to świetne wyjście. Oczywiście, pod warunkiem że zaplanujemy ją z głową i będziemy pamiętać o kilku ważnych szczegółach.


Jeżeli nasza praca w Szwecji nie przekroczy 90 dni, nie musimy mieć pozwolenia na pobyt w tym kraju. Czyni to z tego skandynawskiego państwa atrakcyjne miejsce do podjęcia pracy sezonowej. 90 dni to całkiem sporo. Pamiętać bowiem należy, że lato w Szwecji jest krótsze niż w Polsce.


Praca przy zbiorach


Szwecja jest bardzo atrakcyjnym krajem także dlatego, że z łatwością można tu dorobić, nie poprzez pracę z ofert, ale dzięki własnej inicjatywie. Najbardziej opłacalną formą jest skrzyknięcie się grupy przyjaciół i znajomych, a następnie opracowanie planu działania – od wyboru odpowiedniego miejsca, przez znalezienie taniego zakwaterowania, po wyszukanie najlepszej formy transportu. Pracując na własną rękę, sami ustalamy sobie czas pracy. W ten sposób stajemy się zbieraczami. A co zbieramy? Owoce – borówki, jagody, maliny czy też grzyby (np. kurki), które bez problemu możemy sprzedać w skupie (oznaczonym szyldem z napisem: blaberry, hjortron, lingon) lub (z większym zyskiem) Szwedowi, który planuje z nich zrobić przetwory. Za kilogram jagód w skupie możemy dostać ok. 8-10 koron, a za borówki ok. 6 koron. Skupy zazwyczaj znajdziemy na tyłach marketów KONSUM i ICA. Hjortron oddajemy w plastikowych wiaderkach, zaś borówki i jagody – w plastikowych skrzynkach. Nie warto zbierać owoców niedojrzałych – skupujący zwracają bowiem uwagę czy zbiory są odpowiednie. Wysyp owoców przypada na początek lipca, dlatego już w dwa intensywnie spędzone przy zbiorach miesiące znacząco możemy wzmocnić domowy budżet. Bardzo opłacalne jest też zbieranie runa leśnego – możliwe zarobki to od 160 do 800 koron dziennie. Im więcej zbierzesz, tym więcej zarobisz.


A jeśli nie to…


Jeżeli na miejscu okaże się, że praca przy zbiorach nie jest jednak dla nas, nie dajemy sobie rady lub po prostu nie trafiliśmy na urodzaj, możemy popytać lokalnych mieszkańców czy nie potrzebują pomocy np. w gospodarstwie. Szwedzi to bardzo uprzejmi ludzie i z pewnością nam pomogą. Może okazać się, że potrzebują kogoś do pomalowania mieszkania, wypielenia ogródka czy do innych prac domowych. Może się okazać, że wyjdziemy na tym jeszcze lepiej niż na zbiorach, do których możemy powrócić np. po tygodniu innej pracy. Nie ogranicza nas bowiem żadna umowa, limit ani czas pracy! Plusem pracy bez umowy jest także to, że sami wyznaczamy sobie wolny dzień, który możemy wykorzystać w celach turystycznych.


Jeśli nie w ciemno…


Jeżeli chcemy mieć pewność zarobku w Szwecji, najlepiej poszukać ofert pracy w Internecie. W ten sposób możemy znaleźć pracę np. przy filetowaniu ryb, malowaniu domów, sprzątaniu, opiece nad starszymi ludźmi czy przy przycinaniu drzew.


Na forach można także zasięgnąć języka i porozmawiać z osobami, które taką wyprawę mają już za sobą. Pamiętać jednak trzeba, że w tym wypadku warto byłoby znać język szwedzki. Ponadto, pracodawca może wymagać od nas konkretnych kwalifikacji i doświadczenia. Warto także popytać znajomych, którzy w ubiegłych latach pracowali w tym skandynawskim kraju bądź mieszkają tam na stałe. To oni są najlepszym źródłem, które może nas pokierować we właściwym kierunku, zmniejszając tym samym ryzyko, że zostaniemy oszukani lub praca nie spełni naszych oczekiwań. A wybrać się do Szwecji warto, bo w ciągu 2-3 miesięcy możemy zarobić więcej aniżeli w Polsce nawet przez rok pracy za najniższą krajową. Przy odpowiednim rozplanowaniu kosztów związanych z wyjazdem i pobytem w Szwecji, możemy zasilić domowy budżet naprawdę znaczną kwotą.


Tanie mieszkanie


Jadąc do obcego kraju w celach zarobkowych z pewnością nie chcemy przepłacać za zakwaterowanie. Możemy wynająć domek kempingowy, przyjechać z własną przyczepą bądź też… rozbić namiot.


 


Jest to rozwiązanie, które sprawdza się w okresie wakacyjnym, gdyż w Szwecji już we wrześniu musimy się liczyć z ulewnymi deszczami. Pamiętajmy, że kemping, który wybierzemy będzie tym tańszy, im dalej będzie położony od miasta. Ciekawostką jest także obowiązująca w Szwecji zasada Allemansrätt (Prawo Swobodnego Dostępu do Natury), która dopuszcza rozbicie namiotu „na dziko”, jednak w miejscu oddalonym o 100 metrów od zabudowań. Musimy też zachowywać się dyskretnie. Zasada ta mówi też o biwakowaniu przez jedną dobę, jeśli chcemy zakotwiczyć się w danym miejscu na dłużej, warto zapytać właściciela terenu o pozwolenie.


Co warto przywieść ze sobą?


Nie jest tajemnicą, że zarobki za granicą są wyższe, a co za tym idzie, życie w takim kraju jest droższe. Dlatego, jeśli liczymy na realny zysk, warto zaopatrzyć się w żywność. Rzecz jasna najlepsza jest ta z długim terminem przydatności do spożycia, czyli wszelkie konserwy, pasztety, przetwory i napoje. Warto także zabrać ze sobą butlę gazową. Ważna jest także odpowiednia odzież i obuwie, zwłaszcza gdy wybieramy się do lasu. Należy też pamiętać o lekach i preparatach np. na otarcia – zbiory nie są lekką pracą i wiążą się z dźwiganiem kilku lub kilkunastu kilogramów, dlatego warto mieć ze sobą coś na obolałe mięśnie i stawy.


Transport


Oczywiście do Szwecji dostaniemy się promem. Doskonałym wyborem są usługi Unity Line. Na prom możemy zabrać samochód. Jest to bardzo istotne, ponieważ usprawni to przewóz naszych zbiorów. Ułatwia to także poruszanie się po Szwecji, której ośrodki miejskie są często od siebie znacznie odległe. Ponadto, bagażnik pozwoli nam na optymalne zapakowanie prowiantu i innych niezbędnych nam podczas pobytu rzeczy.


A to ciekawe – EKUZ


O tym nie możemy zapomnieć! Oczywiście, jedziemy do pracy, a nie chorować, jednak zawsze trzeba być przezornym. Niestety, wypadki chodzą po ludziach. Od czego zacząć? Najlepiej złożyć do Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) wniosek o wydanie nam Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Jest to plastikowa karta bez zdjęcia, co warte podkreślenia – jest bezpłatna. Dzięki niej w sytuacji nagłej, w zakresie niezbędnym z przyczyn medycznych, będziemy mogli skorzystać z placówek medycznych, mających umowę z kasą chorych w danym kraju Unii Europejskiej, na zasadach obowiązujących w tym państwie.


Wniosek możemy pobrać w oddziale NFZ lub online. Następnie wypełniamy go, podpisujemy i odsyłamy pocztą, mailem lub faksem. Możemy też złożyć wniosek osobiście albo poprzez upoważnioną przez nas osobę.


Inną możliwością jest ubezpieczenie turystyczne, oferowane przez wiele placówek bankowych. Dzięki niemu mamy zabezpieczenie w przypadku wypadków i chorób, ale także zapewni nam ono ochronę prawną. Ponadto, możemy je rozszerzyć o dodatkowe opcje takie jak ubezpieczenie bagażu.


W pigułce


KIEDY JECHAĆ – ze względu na krótkie lato w Szwecji należy wyjazd zaplanować od połowy czerwca do początku września.


O CZYM NIE WOLNO ZAPOMNIEĆ – dokumenty, ubezpieczenie, pieniądze na start, żywność z długim terminem przydatności, podręczna apteczka, rozmówki polsko-szwedzkie.


CO TRZEBA MIEĆ, JADĄC NA ZBIORY – musimy mieć odpowiednie obuwie, najlepiej z dłuższymi cholewami, kurtkę przeciwdeszczową, nakrycie głowy, gazę, aby zabezpieczyć twarz przed owadami, a także plastikowe wiaderka i skrzynki. W Szwecji do zbioru jagód możemy także używać specjalnych grzebieni.


Optymalny plan działania:


1. Zbieramy grupę kilku osób chętnych do wyjazdu, aby obniżyć koszty


2. Wybieramy miejsce, do którego chcemy się udać


3. Rezerwujemy bilety na prom Unity Line, którym przeprawimy się z naszym samochodem przez Bałtyk, zaopatrujemy się w żywność i inne niezbędne rzeczy


4. Wybieramy miejsce zakwaterowania


5. Ruszamy do pracy sezonowej


Powodzenia!

unityline.pl


Problemy finansowe w małżeństwie 2016-12-28

Często powtarzamy sobie, że "pieniądze szczęścia nie dają". Owszem, szczęścia nie, ale wiele w życiu ułatwiają. Dzięki pieniądzom możemy utrzymać dom - płacić rachunki, kupować różne sprzęty i żywność, jechać na wakacje.

Większość z nas zażegnuje się, że pieniądze to coś małostkowego, nieważnego, nie wymagającego uwagi. Ale niestety to tylko pozory, jak świat światem pieniądze rządzą wszystkim!! Wiele par nie mających poważnych kłopotów finansowych, też może niszczyć swój związek tematem pieniędzy, licytowaniem się kto zarabia więcej. Dość często mężczyźni mają poczucie, że powinni zarabiać dużo więcej niż ich partnerki, zaś zarabiające więcej partnerki potrafią dać to zbyt dosadnie odczuć partnerowi i powstaje problem, mimo, że tych pieniędzy nie brakuje. Wniosek, że pieniądze generalnie mogą niszczyć każdy związek. No, a jeśli powstaje brak finansowy, to problem może być dużo większy, trudniejszy i czasem może zupełnie "zamordować" uczucie dwojga ludzi. Wstępując w związek czy to partnerski, czy też małżeński, deklarujemy, że chcemy być z tą drugą osobą na dobre i na złe, pomagać sobie w trudnościach, wspierać i dostrzegać kryzysy. Wszystko pięknie do czasu, gdy przychodzi to złe. Przychodzi moment, że nie stać nas na nic, że musimy ciągle sobie czegoś odmawiać, że nie możemy realizować swoich pragnień,  że musimy przeliczać pieniądze w sklepie, że spontaniczność związana z pieniędzmi skończyła się. Niestety nie wszystkie małżeństwa potrafią sobie z tym poradzić, życie ze sobą w trudnych sytuacjach nie jest niestety łatwe, a do takich sytuacji właśnie należą problemy finansowe. To właśnie w nich tkwi źródło wielu konfliktów, braku porozumienia i brak możliwości kompromisu. Łatwo to zrozumieć, ponieważ wszystkie problemy stają się mniej trudne, gdy można je rozwiązać w sposób materialny. Jak więc żyć ze sobą, gdy pojawi się trudny czas pod względem finansowym? Trzeba sobie postawić, co jest dla nas najważniejsze. Pieniędzmi nie da się zastąpić uczucia i miłości, które łączą kochających się ludzi, zaś dostatnie życie to coś, co zaspokaja nasze potrzeby materialne. W takich sytuacjach najważniejsze jest przede wszystkim wzajemne wparcie i ustalenie pewnych wspólnych kompromisów. Musimy wiedzieć ile mamy pieniędzy i na co możemy je przeznaczać. Szczerość i ustalenie własnych reguł, dotyczących wydawania pieniędzy, to pierwsza zasada radzenia sobie z problemami finansowymi. Bardzo ważne są obustronne starania do poprawienia wspólnego stanu finansowego, podjęcia lub zmiany pracy, przygotowywania posiłków w domu, wykonywania samodzielnie remontów itp. Wszystko musi być wspólnym wysiłkiem i przy wzajemnym wsparciu. Wzajemny szacunek i chęć przezwyciężania problemów może pomóc w czasie walki z problemami. Czasem jedna osoba w związku uznaje, że dłużej nie da rady, to nie takie życie o jakim marzy, szuka formy odreagowania np. wydając pieniądze bez ograniczeń lub szuka wsparcia u innego partnera, by zapomnieć o niedoborach finansowych, no i tu powstaje duży problem. Bo siła tkwi w jedności, tylko jako zespół może sobie poradzić. 

My ruszając w drogę małżeńską nie zdawaliśmy sobie oczywiście sprawy, że dopadną nas tak duże problemy. No bo kto z nas zakłada to na wstępie, pewnie wiele par w ogóle by nie było razem gdyby tak zakładać. W czasie 22 lat trwania naszego małżeństwa z finansami bywało różnie, był czas gdy jedliśmy tak zwany "chleb smarowany nożem", był czas, że nie musiałam zupełnie się zastanawiać w czasie zakupów, ale teraz nadszedł czas dużej próby dla nas. Poza brakiem funduszy powstały problemy zawodowe, zdrowotne i do tego upływ czasu, czyli mówmy wprost - robimy się starsi. Więc potrzebujemy więcej energii, bardzo dużo siły czerpiemy od siebie, podnosimy nawzajem się jak jedno z nas czuje, że brak mu sił. Wzorem są też dla nas moi rodzice, którzy w wieku emerytalnym przenieśli się na wieś, sadzą drzewa i z zapałem planują ile będzie owoców z tych drzew. Czyli najważniejsze to widzieć "jasne" jutro. Siłę dają nam nasze dzieciaczki, ich radosne pyszczki, ciepłe, tulące się łapki, to jest taki dopalacz, że chyba nie ma mocniejszego. Wczoraj na przykład, syn mówi do mnie - jesteś idealna, mówię mu - nie ma ludzi idealnych, na co on - nie wiem, nie znam się jeszcze na tym, dla mnie ty jesteś idealna. No i jak tu nie mieć sił po takich słowach, jak nie czuć, że choć by nie wiem co, damy radę. Pamiętajcie, że tylko dzięki zrozumieniu, miłości, współdziałaniu, wsłuchiwaniu się w mądrość innych, możemy dać radę. A to czy będziemy mieszkać w kawalerce w 5 osób, czy będziemy chodzić pieszo, a na wakacje jechać co dwa lata, to nie ważne jeśli jest miłość, wsparcie i zrozumienie.
Życzę wszystkim borykającym się z problemami finansowymi wiary w lepsze jutro i wsparcia osób bliskich!! Niech moc będzie z Wami!!!!


Kupno mieszkań w Azji 2016-12-13

Niedawno, w sierpniu, odbyłem męską wyprawę z moim 18-letnim synem po krajach Azji Południowo-Wschodniej. Rozpoczęliśmy podróż w Pekinie, a zakończyliśmy po niespełna miesiącu w Bangkoku. Głównym celem naszej wyprawy było przekazanie mojemu synowi mojej wiedzy i doświadczenia życiowego w przeddzień wchodzenia przez niego w dorosłe życie. Natomiast, przy okazji, zwiedzaliśmy mijane kraje (syn był wcześniej tylko stosunkowo niedawno w Chinach, oraz gdy nie miał jeszcze roczku – w Hong Kongu i w Makao) i podziwialiśmy ich zabytki, nowoczesne budowle, świątynie i inne atrakcje turystyczne. Smakowaliśmy lokalnej kuchni. Pływaliśmy w Morzu Południowochińskim. Rozmawialiśmy z ludźmi. A także odwiedzaliśmy biura  pośrednictwa nieruchomości by zebrać podstawowe dane odnośnie tamtejszych rynków.


O rynkach najmu w Chinach i w Hong Kongu pisałem już w lutym br (tak się złożyło, że w tym roku byłem w tamtych stronach już dwa razy).


Jeśli chodzi o Makao, to jest to podobnie jak Hong Kong, specjalny region administracyjny Chin, który do roku 1999 był kolonią portugalską. Dzięki temu miasto zachowało wiele elementów śródziemnomorskiej architektury i urbanistyki. Makao jest dla zwiedzających (oraz chyba również dla mieszkańców) o wiele wygodniejszym miastem do życia. Są parki, ławeczki, skwery i inne ząłuki gdzie można odetchnąć od miejskiego zgiełku i pośpiechu. Na ulicach nie widzi się tylu luksusowych samochodów jak w HK. Za to jest ogromnie dużo skuterów. Są dla nich wydzielone specjalne parkingi uliczne, coś co mam nadzieję w Warszawie szybko się nie wydarzy, bo cenię sobie możliwość zaparkowania mojego skutera tam gdzie jest mi najwygodniej, a nie w jakimś wydzielonym miejscu. Liczę w tym względzie na marną w Polsce pogodę, która powstrzymuje przyrost jednośladów na polskich drogach.


Jeśli chodzi o rynek nieruchomości, to ze względu na bliskość z Hong Kongiem (podróż wodolotem trwa około godziny), rynek przyjął standardy z HK. Metraże są podawane w stopach kwadratowych, a ceny w dolarach HK. Natomiast ceny są mniej więcej o połowę niższe niż w Hong Kongu. 100-metrowe 3-pokojowe mieszkanie w budynku sprzed 25 lat kosztuje HKD 5.680.000, czyli około PLN 2,5 mln, a więc około PLN 25 tys/m.kw. Tyle w Warszawie kosztuje mieszkanie w najbardziej prestiżowych wieżach mieszkalnych w centrum stolicy. Dodatkowo, zakupy przez cudzoziemców przyciągają 10% dodatkowego podatku.


W Wietnamie z kolei, cudzoziemcy nie mogą w ogóle kupić mieszkania. Jedyna opcja to najem. Wynajęcie 95-metrowego mieszkania w nowym budynku, 15 minut od ścisłego centrum Ho Chi Minh City (dawniej Sajgonu) to koszt rzędu USD 1200 miesięcznie. Wietnamczyk mógłby kupić taki apartament za USD 1400/m.kw, czyli w sumie za USD 133.000 za w pełni wykończone (tylko bez mebli) mieszkanie. Tym samym osiągnąłby niemal 10%-owy zwrot (w Mzuri zakładamy zawsze – przy wyliczaniu zwrotu – jeden miesiąc pustostanu rocznie).


Ceny mieszkań ostatnio spadły o 15-20% w stosunku do roku ubiegłego.   Ale i tak są dość wysokie. Menadżer w banku zarabia ok USD 1000, a średnie zarobki w banku wynoszą w granicach USD 300-400 miesięcznie. Takie osoby prędzej kupią sobie mieszkanie położone dalej od centrum w cenie USD 700-800/m.kw, co przy metrażu rzędu 70 m.kw zamknęłoby się w kwocie USD 50-55 tysięcy.


W stolicy Laosu, Wientian, nie udało nam się znaleźć żadnego biura pośrednictwa nieruchomości. Zresztą wcześniej w Wietnamie też mieliśmy z tym ogromne trudności. Tam nie jest tak jak w wielu krajach Europy, że agencje znajdują się niemal na każdym rogu ulicy:-) Nikt ze spotkanych przez nas przypadkowo osób nie wiedział na tyle dużo o rynku nieruchomości by nam o nim opowiedzieć. Obiecuję, że napiszę o tym rynku więcej po tym gdy spędzę w Laosie całą zimę w ciągu najbliższych kilkunastu lat:-)


Kambodża zaskoczyła mnie już od samej granicy z Wietnamem. Nagle pojawiło się tuziny kasyn. Za chwilę jedna, potem druga, trzecia i dziesiąta specjalna strefa ekonomiczna. W niektórych stały już lśniące nowością ogromne hale produkcyjne, a na niektórych pracowały jeszcze buldożery, które zasypywały pola ryżowe i utwardzały grunt pod nowe hale. Szok. Zresztą Kambodża najbardziej się zmieniła w ciągu 11-12 lat odkąd po raz pierwszy i jedyny byłem wcześniej w tym regionie. Zarówno w stolicy Phnom Penh jak i w Siem Rep (tuż obok tajemniczych świątyń Angkor Wat, zaroiło się od turystów (gdy tam byłem pierwszy raz, to turystów było setki, dziś to chyba setki tysięcy, jeśli nie miliony. A wraz z nimi przybyło hoteli, hosteli, restauracyjek, sklepów, galerii, itp. Uspokoił się też nieco ruch uliczny – kiedyś Phnom Penh było dla mnie najbardziej hardcorowym miastem na świecie jeśli chodzi o zasady ruchu drogowego:-)  Mimo, że to jeden z najbiedniejszych krajów Azji, to Kambodża jest jednym z młodych azjatyckich tygrysków ze wzrostem PKB powyżej 6% rocznie od kilku lat.


Tutaj cudzoziemcy mogą kupować mieszkania, choć – ciekawostka – za wyjątkiem tych lokali, które są położone na … parterze. Nie zdołałem się dowiedzieć czy to ma coś wspólnego z chęcią zostawienia lokali użytkowych w lokalnych rękach, czy też z kwestią ograniczeń w nabywaniu ziemi. Jest jeszcze dla mnie kolejna nierozwiązana zagadka. Chodzi o to, że cudzoziemcy kupując otrzymują tzw „soft title” a nie „hard title” i choć bardzo miła i kompetentna agentka, która mi to objaśniała całkiem dobrze mówiła po angielsku, to i tak nie byłem w stanie zrozumieć różnicy. Oprócz tego, że soft title wydaje jakiś lokalny wójt, a hard pochodzi z Ministry of Lands. Ale jakie to ma przełożenie na możliwość zbywania, na możliwość zaciągania kredytu hipotecznego, itp to już nie udało mi się ustalić. Co kraj to obyczaj. Do Kambodży czuję, że wrócę pomieszkać pół roku wcześniej niż wrócę do Laosu, więc nie będziecie musieli aż tak długo czekać na wyjaśnienie tej zagadki:-)


Pomimo, że pojawia się coraz więcej kupujących z Francji, Australii czy z USA, ceny mieszkań w Kambodży są nadal dość niskie. Przejrzałem całą ofertę w komputerze owej agentki i udało mi się spisać ponad 50 dostępnych mieszkań w cenie poniżej USD 50.000. Najtańsze to było 65-metrowe, 2-pokojowe (1-bedroom) mieszkanie w ciekawej starej kamienicy w centrum stolicy za USD … 19.000. To niespełna USD 300/m.kw. To chyba była prawdziwa okazja, bowiem średnie ceny kształtują się w przedziale USD 400-600/m.kw. Najem mieszkań to koszt rzędu USD 250-500 miesięcznie.


Ceny mieszkań w nowych apartamentowcach kształtują się w przedziale USD 800-1000/m.kw zwłaszcza jeśli z okien rozpościera się atrakcyjny widok na rzekę Mekong. Ale takie mieszkanie można wynająć już za USD 700-800 miesięcznie, w zależności od designu i wyposażenia.


Wcale nie więcej biur pośrednictwa nieruchomości jest w Bangkoku. Bangkok to jedno z centr gospodarczych tej części Azji. Ogromne (10 mln mieszkańców), chaotyczne (nie ma centrum), hałaśliwe i śmierdzące (choć tuk tuki mają teraz katalizatory spalin), ale też pełne życia i energii miasto, które autentycznie nigdy nie śpi. Tutaj też eksplodowała i tak już historycznie duża liczba turystów. Khao San Rd (centrum turystyczne backpackersów, 10 minut spacerem od Wielkiego Pałacu Królewskiego) gdzie nocowałem 5-6 lat temu, trudno mi dziś było rozpoznać. Zamieniło się w jeden duży bazar z dziesiątkami restauracji i dziesiątkami hosteli. Khao San tak nabrzmiało, że rozpłynęło się nawet na sąsiadujące ulice. Ceny nieruchomości wBangkoku są podobne do warszawskich.


Oczywiście odradzam inwestowanie na zagranicznych rynkach, bo ryzyko jest zbyt duże. Natomiast gdybyście chcieli się przenieść na stałe w tropiki, to Azja Południowo-Wschodnia jest bardzo atrakcyjna. Jest ciepło, dobre jedzenie, niedrogo, mili, sympatyczni i uczynni ludzie. Tam ma się poczucie, że jest się bliżej raju. Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić „raj” ze śniegiem, mrozem, soplami i ludźmi ubranymi od stóp do głów, tak że trudno jest odróżnić mężczyznę od kobiety:-)


Do którego z tych krajów bym się przeniósł? Podobało mi się Makau, ale tam nieruchomości są bardzo drogie. Zresztą restauracje też bardzo zdrożały w porównaniu do cen sprzed kilkunastu lat. Mój dotychczasowy faworyt Wietnam, ustąpił chyba teraz miejsca Kambodży:-))) Ale nieznacznie i chyba jednak prędzej pojadę do Wietnamu bym tam się nauczyć języka wietnamskiego. Będzie mi on o wiele bardziej przydatny w Polsce:-)

fridomia.pl


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]